wtorek, 13 listopada 2018

BTS.Droga na szczyt, Cara J.Stevens




Tytuł: BTS. Droga na szczyt.
Autorka: Cara J. Stevens
Tłumaczenie: Anna Tomczyk
Wydawnictwo: We need Ya
Data wydania: 14.11.2018
Liczba stron: 96

‘’BTS. Droga na szczyt’’ to pozycja skierowana do fanów zespołu. Dla starych wyjadaczy, takich, którzy śledzą karierę zespołu, nie znajdzie się tu nic zaskakującego. Ale za to otrzymają fakty w pigułce w starannej oprawie, które miło sobie przypomnieć. Za to dla nowych fanów może stać się przejrzystym przewodnikiem po twórczości chłopaków z BTS.

Bangtan oznacza obronę przed czymś. Dlatego (nasza nazwa) mówi, że będziemy dzielnie bronić naszej muzyki oraz naszych wartości.

sobota, 10 listopada 2018

Łzy Boga Deszczu. Nosicielka, Barbara Mikulska




Tytuł: Łzy Boga Deszczu. Nosicielka
Autorka: Barbara Mikulska
Wydawnictwo: Alegoria
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 308

Fantastyka to mój ulubiony gatunek. Czytam z niego najwięcej książek z dużą przyjemnością. Gdybym miała wskazać ulubioną książkę, nie wiem, czy byłaby to akurat pozycja fantasy, ale gdybym miała zdecydować się na czytanie jednego gatunku, na pewno byłaby to właśnie ten. W związku z tym wymagania mam raczej rygorystyczne, ale oczywiście przy początkujących autorach staram się zejść z tonu. Czy tutaj to wystarczyło?

Łowczy był psem, który kąsał tylko wtedy, gdy pan mu rozkazał.

Kiedy zapytam was, co jest niezbędne człowiekowi do przeżycia, pewnie wiele z was odpowie woda. Wszak bez wody długo nie nacieszylibyśmy się życiem. Żeby zapobiec tragedii, jaką byłby jej brak, wiele wieków temu Bóg deszczu z pośrednictwem wysłanniczki podarował czterem dziewczynom swoje Łzy, tym samym zawierając z ludźmi układ. Co kilkaset lat kolejne nosicielki Łez muszą się udać w odpowiednie miejsce i odprawić rytuał, który zapewni dostatek wody na kolejne lata.

Bora dowiaduje się o swoim wysłannictwie w osiemnaste urodziny. Wyrusza w misję wraz z wyznaczonym jej przez źródło opiekunem.  Nie zdaje sobie jednak sprawy jak trudna okaże się wędrówka, bowiem na kamień czyhają Czarni Mnisi, którzy chcą dysponować całym zasobem wody, żeby zmusić ludzi do poddaństwa. A starcie z zakonnymi nie należy do najłatwiejszych, ponieważ opanowali podróże w czasie i znają technologię, o jakiej współcześni Bory nawet nie słyszeli.

My chcemy tylko odprawić rytuał, żeby odnowić nasze przymierze z Bogiem Deszczu.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Moje serce, mój wróg, A.J.Steiger




Tytuł: Moje serce, mój wróg
Autorka: A.J. Steiger
Wydawnictwo: Bukowy las
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 368

Mało która młodzieżówka mi się podoba i przedstawia faktyczną wartość. Ale z masochistycznym uporem sięgam po kolejne. Dlaczego to sobie robię? Żeby w końcu znaleźć, rozkochać się i opowiedzieć wam o takim tytule jak ,,Moje serce, mój wróg'’.

Wiele rzeczy sprawiało mi ból – jaskrawe światła, głośne dźwięki, drapiące ubrania- ale kiedy o tym mówiłam, nikt mi nie wierzył.

,,Zaadaptuj się. Udawaj, że jesteś normalna.’’ Alvie słyszała to zbyt wiele razy i od zbyt wielu ludzi, od których oczekiwała akceptacji i zrozumienia. Dorośli zawiedli pokładane w nich zaufanie i złamali swój autorytet. Zamknęła się na ich słowa, przepisywane tabletki oraz ludzi w ogóle.

I teraz, chociaż źle się odnajduje wśród innych, za wszelką cenę stara się udowodnić, że jest w stanie bez większych przeszkód utrzymać się i żyć przeciętnie. Inaczej wrócić do ośrodka dla problematycznych nastolatków. Alvie musi temu sprostać do osiemnastych urodzin bez większej wpadki, żeby mogła być prawdziwie wolna i niezależna. Na razie pozostaje pod zatroskaną obserwacją kuratora i nadzorem sędziny ze względu na jej wniosek o usamodzielnienie.

Są jednak momenty, kiedy Alvie nie tyle co się potyka, ale upada. Bardzo widowisk
owo. Praca, ludzie, nadzór. Wymagania społeczeństwa. To wszystko idzie z nią w krok w krok i w którymś momencie Alvie zostaje w tyle.

Tam spotyka Stanleya. Kogoś tak dziwnego jak ona. Podpierającego się laską chłopaka, o ciele kruchym jak filigranowa porcelana. Wiedziona niezrozumiałym impulsem Alvie postanawia zbliżyć się do niego, czego zawsze się wystrzegała. W jej pamięci nadal żywy pozostawał obraz ostatniej osoby, którą kochała. I co się z nią stało. Jeżeli uda jej się odnaleźć siłę, żeby przezwyciężyć tkwiącego w niej wroga, być może odnajdzie w życiu szczęście.

A i jeszcze jedno. Alvie ma Aspergera.

Żywa i martwa jednocześnie- przypominam kota Schrödingera.

Scenariusz, który do mnie trafia. Ma sens. Trudne uczucie, które połączyło dwoje młodych ludzi, osamotnionych w swoim cierpieniu i zamkniętych we własnych uczuciach. To, że świat ich skrzywdził sprawiło, że otworzyli się na siebie i swoje potrzeby. W niesamowity sposób.
Stanley podarował Alvie najbardziej wartościową rzecz. Coś czego pragnęła od dawna. Akceptację i zrozumienie. Samo zaburzenie jest przedstawione w sposób wierny i rzetelny; Alvie ma trudności z poznawaniem nowych osób oraz podtrzymywaniem kontaktu, trudności z akceptacją zmian czy usztywnione zachowania. Interesuje się naukami ścisłymi, a szczególnie biegła jest w temacie zachowań zwierząt. I odkąd tylko pamięta, słyszy, że wszystko jest jej winą, że powinna się dopasować. Jakby reakcje ludzi na jej zaburzenie, zachowania, na nią nie były niewłaściwe. Ona jest jaka jest.  A nie znalazł się nikt, kto uznałby, że jej zachowanie jest właściwe, bo tak właśnie funkcjonuje. I powiedziałby, że zachowanie innych jest nie w porządku. Że to ich wina. Dopóki nie pojawił się Stanley.

Stanley, który sam cierpi z powodu przewlekłej choroby. Pochyla się nad zespołem Aspergera i maksymalnie zagłębia się w temat, żeby zrozumieć dziewczynę i nie wywoływać u niej dyskomfortu. Obydwoje niedoświadczeni w relacjach stawiają razem pierwsze, niezdarne kroki. Odkrywają całkowicie nieznany im obszar.

Nie rozumiałam, dlaczego wszyscy zachowywali się tak, jakby to była moja wina, że dzieci mi dokuczają. Dlaczego zawsze to ja miałam się zmienić?

Takich bohaterów mi brakowało. Niedoskonałych. Inteligentnych, doświadczonych przez życie, ale jednocześnie niepewnych w wielu kwestiach w związku  z brakiem doświadczenia życiowego. Nie przeintelektualizowanych, ale zarazem nie infantylnych. Miłości kulawej, wywalczonej, pięknej w swojej nieporadności i niesamowicie mocnej. Zbudowanej nie tylko na uczuciu, ale i na pracy, na staraniu się o drugą osobę kosztem własnej wygody.

Autorka nakreśliła poważny problem i poprowadziła go do świetnej puenty. Chociaż poruszająca ważny temat, historia nie jest pozbawiona humoru, lekkości i płynności. Tempo jest jak najbardziej adekwatne do życia Alvie: raz dzieje się mniej, raz więcej z różną intensywnością.

Bez wątpienia ta pozycja zasługuje na uwagę. Najlepsza młodzieżówka po jaką sięgnęłam w tym roku. Jej przekaz jest prosty i bardzo potrzebny. Zwłaszcza w kontekście zaburzeń w ogóle. Czasem to ludzie zachowują się nie w porządku,  a z nami wszystko jest okej, bo jesteśmy, jacy jesteśmy. I tyle, i aż tyle.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Bukowy Las